By rozpocząć dywagację na temat tego, czy warto kupić laptop poleasingowy, najpierw trzeba rozwiać wątpliwości na temat tego, co kryje się pod pojęciem “poleasingowy“. Jest to ciekawa alternatywa w obliczu nowych laptopów, gdzie za gamingowy laptop przyjdzie nam zapłacić min. ok. 3800 zł. Nowe komputery, które są kupowane przez przeciętnego konsumenta w przedziale 1500-2000 zł, zazwyczaj nie spełniają swoich ról zbyt dobrze. Oczekiwania konsumenta, który wyda tego rzędu pieniądze również są inne. Celem większości jest bezproblemowe funkcjonowanie sytemu, poruszanie się po internecie oraz odpalenie np. LoL’a, Apex Legends. Laptop poleasingowy do 1000 zł jest nam to w stanie zaoferować, sam posiadam Lenovo Think Pad 430s, który spełnia wszelkie zadane role.

Poleasingowy oznacza klasa biznes!

Laptopy poleasingowe od samego początku nierozłącznie związane są z prowadzeniem biznesu oraz bezkonkurencyjną jakością. Na pewno jednak nie są to laptopy gamingowe, które stanowią oddzielną półkę sprzętową. To właśnie dlatego możemy się spodziewać, iż mimo wieloletniego użytkowania wciąż będą nam miały o wiele więcej do zaoferowania, aniżeli przeciętny nowy laptop. Oczywiście nie należy się spodziewać, że odpalimy na nich Wiedźmina 3 na najwyższych ustawieniach. W tym przypadku polecałbym raczej mocny komputer stacjonarny.

Procesor w laptopie poleasingowym

Publika bardzo często jest zniechęcona do laptopów poleasingowych, tłumacząc ją przeskokiem technologicznym, co nie do końca współgra z wydajnością. Jednakże wielu zapomina o konkurencyjnej ofercie czerwonych. Intel przez wiele lat był sprowadzany do defensywy nie tylko w zakresie konsumenckiej półki procesorów. Ponownie możemy zauważyć rosnącą konkurencję na dualistycznym rynku procesorów pomiędzy niebieskimi oraz czerwonymi. Jednakże, do rzeczy, wiele osób uważa, iż nie warto schodzić poniżej 8 generację, co jest totalną bujdą. Nawet procesor I5 drugiej generacji wciąż sprawdzi się świetnie chociażby w prowadzeniu takiego bloga jak ten. Pewnie myślicie sobie – “ten laptop musi się nieźle wieszać” – otóż nie, jak na ironię Lenovo ThinkPad T430s radzi sobie porównywalnie do Acera Nitro 5 opartego o technologię AMD. Oczywistym jest, iż przegra w przypadku bardziej skomplikowanych zadań, jednakże jest o wiele bardziej przestronny od nowych laptopów, za które zapłacimy nawet 2x więcej, a będziemy niezadowoleni.

Podstawowym problemem są laptopy oparte na Windows 10, do których wsadzane jest zaledwie 4GB Ramu i to wolnego. Już po otwarciu 5 zakładek w Chromie zauważymy, iż laptop się wiesza. Ja mam otwarty Steam, Europę Universalis IV w tle oraz Google Chrome z 10 zakładkami. W praktyce Europa Universalis IV potrafi się momentami ściąć, a temperatura procesora potrafi dociągnąć do 70o Celsjusza. Mimo takich warunków po ponad miesiącu użytkowania, nie zauważyłem spadków wydajności. A wydajność dla mnie i tak jest ogromnym zaskoczeniem w porównaniu do nowych laptopów.

Używana karta graficzna

Osobiście odradzam zakup używanego laptopa nawet z kartą Nvida Quadro. Sam się nad tym zastanawiałem, jednakże potencjalny reballing karty graficznej wystarczająco mnie odstraszył. Kolejną przeszkodą jest tutaj to, iż niewielu sprzedawców da nam na takiego laptopa gwarancję, a jeśli już to 6 miesięcy. Zintegrowana karta graficzna zagwarantuje nam większą stabilność oraz spokojny sen. Optymalne rozwiązanie, które w oczach przeciętnego konsumenta będzie oferować aż za dużo. Dzisiaj, jeśli wyłożymy 3400 zł na skrzynkę, możemy się spodziewać, iż w ciągu następnych pięciu lat nie będziemy musieli wymieniać żadnych podzespołów, aby móc zagrać w najnowsze tytuły.

Podsumowując, moim zdaniem do prostych zadań, w przypadku których cenimy mobilność, dobrze jest zakupić poleasingowy laptop. Jeśli zależy nam na bardziej skomplikowanych zadaniach, to najlepiej jest rozważyć stacjonarną bestię, która zawstydzi każdego fana technologii.


2 Komentarze

Balien · 19 marca 2019 o 14:48

Również polecam zakup używanych/poleasingowym części czy całych zestawów. Z racji na bardzo dobry współczynnik wydajności do ceny. Czy to stacjonarne czy laptopy).
Jedyne na co należy zwrócić uwagę to czy nie kupujemy GPU z kopalni ;0

Paweł · 18 grudnia 2019 o 21:40

Jak dobrze zauważyłeś, kupno laptopa poleasingowego może być opłacalne. Nie zgodziłbym się jednak co do kupna laptopa z kartą graficzną. Problem z kulami pod rdzeniem układu graficznego występował, to prawda, ale najbardziej na początku przejścia na cynę bezołowiową i był też powiązany z budową układu chłodzenia oraz tym, że te układy bardzo się grzały.

W obecnej chwili najlepsze sklepy z takim sprzętem, nie schodzą poniżej roku gwarancji nawet dla laptopów z dedykowanymi układami graficznymi.

Zauważyłem, że jesteś Copywriterem, obecnie piszę samodzielnie teksty na swoją stronę https://proleasingowe.pl, jednak zastanawiam się, czy nie powinienem zlecić tego profesjonaliście. Zawsze jednak kwestia merytoryczna w tych sprawach może martwić ;’). Twój tekst mimo wszystko bardzo mi się spodobał. Pozdrawiam serdecznie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *